Recenzja: Ogień – Mats Strandberg, Sara B. Elfgren

546789Magia jest czymś, co może okazać się bardzo pomocne w naszym życiu. Pomoże nam się wzbogacić, zyskać przyjaciół, wydobyć nasze wewnętrzne piękno. Jednak, jak to się mówi – każdy kij ma dwa końce. Co z tego wynika? Mianowicie to, że magia może się okazać wielce zgubną siłą, która doprowadzi do naszego upadku. Zmieni wszystko, ale nie w ten pozytywny sposób. Dlatego używając magii trzeba być bardzo, ale to bardzo ostrożnym…

Przed młodymi czarownicami z Engelsfors kolejny rok nauki w liceum. Wydawałoby się, że to nic specjalnego, jednak w mieście dzieje się coś złego i niepokojącego. Zło może uderzyć ponownie – w każdej chwili, a dziewczęta nie wiedzą nawet skąd. Rada nadal je bacznie obserwuje i nie wiedzą, komu mogą tak naprawdę zaufać. Demony mobilizują siły, ale Wybrańcy nie pozostają obojętni – prowadzą własne działania. Jednakże nadal pozostają także zwykłymi nastoletnimi dziewczynami, które borykają się z typowymi młodzieżowymi problemami – złamane serce, kłótnia z przyjaciółką, rodzice, szkoła. Jak tym razem sobie ze wszystkim poradzą?

„Ogień” to druga część trylogii o Engelsfors. Pierwszy tom cyklu – „Krąg”, może mnie nie zachwycił, ale spędziłam z nim miłe chwile. Wypadł dobrze, a ja liczyłam na to, że następne części trylogii okażą się lepsze. Gdy w moje ręce trafił „Ogień” i zobaczyłam jego objętość to w głowie pojawiła mi się tylko jedna myśl: „O tak, doczekałam się! Będzie mnóstwo akcji, czyli to, co lubię.”. A jak było naprawdę?

Książka liczy sobie prawie 700 stron, a dokładniej 692. Jest to naprawdę sporo, jak na zwyczajną powieść młodzieżową. W takich chwilach faktycznie odnosimy wrażenie, że autorzy mieli tak wiele pomysłów na fabułę, że poniosły ich wodze fantazji i nie patrzyli na limit stron. Wszystko byłoby w porządku, gdyby rzeczywiście tak było. W tym przypadku jednak się zawiodłam. Owszem, wydarzeń jest całe mnóstwo – stale coś się dzieje, a bohaterki nie mają czasu na nudę. Problem polega jednak na tym, że ja się nieco wynudziłam. To, co się dzieje w tej książce, to takie przysłowiowe „wszystko i nic”. Główny wątek teoretycznie stanowi ich walka z demonami, Rada i ich zdolności magiczne, jednak nadal odczuwam braki – w dalszym ciągu za mało magii w magii. Te wszystkie elementy są obecne, ale coś je blokuje – nie mogą całkowicie się uwidocznić i stać się bardziej wyraziste.

Plusem nadal są bohaterki – autorom udało się pokazać ich indywidualność. Przedstawione są w taki sposób, że łatwo zobaczyć, jak różne posiadają charaktery. Całkiem przyjemnie śledzi się ich losy, chociaż nie są one zbyt porywające. To wciąż zwykłe nastolatki, które momentami bardziej przejmują się opinią publiczną, tym, jak postrzegają je inni oraz zawodami miłosnymi. Wiem, że autorzy z pewnością chcieli połączyć życie codzienne z nutką magii, ale w dalszym ciągu coś mi tutaj nie gra. Poruszane są przeróżne motywy, i owszem, taka wielowątkowość fabuły bywa naprawdę czymś znakomitym, ale w przypadku „Ognia” nie zatuszowało to innych minusów, takich jak brak dynamiki czy też słaba kreacja świata powieści. Naprawdę w dalszym ciągu nie jestem sobie w stanie wyobrazić Engelsfors.

Po wielu stronach potyczek bohaterek z ich własnymi problemami, dochodzimy do przewidywalnego punktu kulminacyjnego, który okazał się bardzo rozczarowujący. Skończył się równie szybko, jak się zaczął. Moment, w którym można było wprowadzić ogromne napięcie został niewykorzystany. Również moja ciekawość w ogóle nie została rozbudzona przez żadne wydarzenie – owszem, śledziłam losy bohaterek, ale w ogóle nie interesowało mnie to, jak się one potoczą dalej. Książka nie wzbudziła we mnie też żadnych emocji, a wielka szkoda, bo było ku temu wiele okazji.

Początkowo myślałam, że „Ogień” będzie utrzymywał chociaż poziom pierwszej części, ale niestety – wypadł słabiej. Niby działo się więcej, jednak powiało nieco nudą. Są plusy, są jednak też minusy. Do mnie powieść raczej nie trafiła, bo widzę w niej za dużo braków. Jednakże myślę, że znajdą się osoby, którym historia Wybrańców przypadnie do gustu. Zdecydowanie jest to książka idealna dla młodzieży, napisana lekkim i bardzo prostym językiem. W moich oczach wypada jako nieskomplikowana powieść, które nie wymaga od czytelnika myślenia. Wystawiam 3.5/6.

 

Sheti by sheti-shetani dla PB

  • Ania

    Nie miałam jeszcze okazji przeczytać pierwszej części i co za tym idzie także i tej. Opis, „Kręgu” nawet mnie zainteresował , wiec zamówiłam książkę w bibliotece, ale w końcu jej nie odebrałam. Może jeszcze kiedyś przyjdzie czas na to, aby przeczytać obie powieści, ale na razie podziękuje. Recenzja mimo wszystko niezbyt zachwycająca.

  • aishiteru

    Ocena jest za niska, książka jest rzeczywiście bardzo gruba, lecz trochę tekstu możnaby wywalić skoro pojawia się nuda. Co za dużo to niezdrowo. Nie przeczytałam pierwszej części, a skoro ocena tej nie jest najwyższa, to daruję sobie obie.

  • Nala

    książka od początku nie wzbudzała we mnie większych emocji dlatego też nie miałam w planach jej ani czytać ani tym bardziej kupować a sądząc po recenzji i opinii to nawet nie warto. już wcześniej czytałam na jej temat nie pochlebne recenzje, więc tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu że nie ma co nawet zaczynać czytać książkę „ogień”.

  • zooma96

    Kiedyś zainteresowałam się tą serią, bo książki mają cudowne okładki. Jednak gdzie nie spojrzałam, to oceny były przeciętne. I tutaj tak jest, dlatego nie sięgnę po te powieści.