Recenzja: Król Kruków – Maggie Stiefvater

król krókówCzy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego ludzie pragną skontaktować się ze zmarłymi? Tęsknota to chyba najczęstszy powód. Jednak mogą mieć oni również inne cele – być może zmarła osoba zabrała ze sobą do grobu wielką tajemnicę, która może obrócić życie jeszcze żyjących o 180 stopni. Czy kontaktowanie się wtedy z medium i wróżkami faktycznie ma głębszy sens, czy może jednak powinniśmy zostawić Zaświaty w spokoju? Jak to mówią… wszystko jest kwestią perspektywy.

Blue pochodzi z magicznej rodziny. Od małego wychowuje się pośród kobiet, które posiadają parapsychiczne zdolności. Wróżby z Tarota, kontakty ze zmarłymi, przepowiednie i rytuały… Problem polega na tym, że sama Blue nie posiada takich zdolności, ale ma inny, równie cenny dar, z którego jednak nie jest do końca zadowolona. W wigilię świętego Marka ma miejsce zdarzenie, które wpływa na dalsze losy dziewczyny. Do jej życia wkraczają trzej chłopcy, którzy mają obsesję na punkcie poszukiwania linii mocy i legendarnego Króla Kruków – Glendowera. Razem przyjdzie im się zmierzyć z tajemnicami i mrocznymi przepowiedniami, które są zaledwie początkiem…

„Król Kruków” był pozycją wyczekiwaną przez wielu czytelników – zarówno przez fanów Maggie Stiefvater, jak i nie. Do dzisiaj zdążyła już zebrać mnóstwo pozytywnych opinii, co stawia ją niemal w świetle książki idealnej. Nie ukrywam, że zdążyłam się nastawić na coś naprawdę wspaniałego i nieziemskiego. A co z tego wyszło tym razem?

Atutem powieści z pewnością jest warsztat autorki. Maggie Stiefvater to doświadczona pisarka mająca na swoim koncie już sporo powieści dla młodzieży. Widoczny jest jej kunszt pisarski, swoboda języka i przyjazny dla czytelnika styl. Te trzy element sprawiają, że lektura tej pozycji przychodzi czytelnikowi szybko i łatwo. Pomysł charakteryzuje się ogromnym potencjałem – tajemnice, magia, przepowiednie i niebezpieczeństwo – z tego naprawdę może wyjść znakomita historia, która potrafiłaby oczarować czytelnika. Braku pomysłowości z pewnością nie mogę więc autorce zarzucić, bo byłoby to co najmniej nie na miejscu. Znalazło się też kilka elementów nieprzewidywalnych, chociaż jak na mój gust, zdecydowanie za mało. Jednym z nich może być chociażby rozwój wątku miłosnego, bowiem od początku zapowiadało się na coś innego niż to, co się faktycznie wydarzyło.

Niestety książka posiada również wady. Przede wszystkim brakowało mi tutaj konkretnego punktu zaczepienia. Grupa nastolatków poszukuje tajemniczego Glendowera i linii mocy – brzmi nieźle, jednak nie znalazłam tutaj nadrzędnego celu tej sprawy. Momentami zabrakło w tym wszystkim pewnej logiki, która zapewne ułatwiłaby czytelnikowi poukładanie sobie całej sytuacji i problemu w głowie. Jestem osobą, która przepada za rosnącym napięciem i dosyć szybką akcją. Nie mówię, że musi ona pędzić na łeb na szyję, bo to też nie o to chodzi, jednak nie może się też rozwlekać w nieskończoność. Uważam, że w tym przypadku autorka mogła lekko tempo zwiększyć, co z pewnością nadałoby historii dynamiki. A napięcie? No niestety, ja się nie doczekałam albo po prostu nie odczułam.

Pewne straty rekompensuje nam wielowątkowość fabuły sprawiająca, że czytelnik nie znuży się czytaniem. Dodatkowe urozmaicenia historii są zawsze dobrym zabiegiem literackim. Problem mam jednak z bohaterami, gdyż wydali mi się niezbyt wyraziści. Nie poczułam więzi z żadnym z nich, chociaż było ich nawet sporo. Zabrakło mi w nich realizmu i lepiej nakreślonych cech charakteru. No, chyba, że możemy tutaj uznać momenty, w których Blue wydała mi się wybitnie niedojrzała i infantylna. Możecie mi także zarzucić, że czepiam się szczegółów, ale uważam, że dopracowanie książki jest naprawdę istotnym elementem. Tutaj odczułam pewne braki, a na ten przykład odniosę się do jednej z przepowiedni przeprowadzanej przez matkę Blue. Rozkład Tarota polegał na wyciągnięciu jednej karty, okazała się nią karta Arkan Wielkich o numerze 13, czyli krótko mówiąc – Śmierć. Interpretacja została oczywiście wytłumaczona jasno – ktoś umrze. Karygodny błąd! Wróżka, która uznaję tę kartę za fizyczną śmierć człowieka nie ma prawa nazywać siebie wróżką.

Maggie Stiefvater nie jest może moją ulubioną autorką, jednakże zazwyczaj z przyjemnością czytałam jej książki. Jeśli chodzi o „Króla Kruków” to nadal mam mieszane uczucia. Ma wady i zalety, ale czegoś mi zabrakło. Czuję niedosyt, widzę brak głębi i konkretów. Mam nadzieję, że jest to spowodowane faktem, iż mamy do czynienia ze wstępem do całej sagi, który miał nam dać zaledwie zarys historii. W końcu potencjał jest i szkoda, żeby się zmarnował. Zaawansowani czytelnicy mogą czuć lekkie rozczarowanie – podobnie jak ja. Jednak na pewno znajdą się również osoby, które będą oczarowane tą opowieścią. Kwestia gustu, a o gustach się nie dyskutuje! Wystawiam 3.5/6.

 

Sheti by sheti-shetani dla PB

  • Ania

    Książka od początku nie była w moim guście, teraz się tylko o tym przekonałam.

  • aishiteru

    Nie spodziewałam się cudów, więc recenzja mnie nie zdziwiła. :) Mam za sobą tylko jedną książkę tej autorki i chyba się to nie zmieni.

  • Nala

    czytałam już jakaś książkę tej autorki i jeżeli chodzi o minusy które podano w recenzji to takie same bym znalazła w tej co czytałam, ale jednak jest coś co sprawia że dałabym jeszcze jedną szansę Pani Maggie Stiefvater, może ta magia która jest tam jednym z elementów przewodnich, jak będę miała okazję to po prostu to przeczytam . ;)

  • zooma96

    Czytałam gdzieś dużo bardziej pochlebną opinię na temat „Króla Kruków”. I tutaj pokazuje się czerwona lampka. Coś nie pasuje, skoro książka odstała tylko 3.5/6. Chyba sobie odpuszczę powieść, gdyż opis mnie nie powalił na kolana, a ocena też nie jest za dobra.

    • Nala

      tyle ile czytelników tyle opinię więc chyba nie warto sugerować się jedna recenzją ;p choć mówię o tym tylko tak ogólnie, nie zamierzam bronić tej autorki bo jak na razie mi jej książki jakoś nie podchodzą ;p choć może na ta skuszę żeby dać jej jeszcze jedną szansę ;)

      • zooma96

        Opinii jest mnóstwo, ale też patrzę na inne książki, które czyta recenzent i jak je ocenia. Poprzedni recenzenci wychwalali powieści, za które ja bym złamanego grosza nie dała, więc zachwycanie się nad Królem Kruków nie jest dla mnie wiarygodne. Dlatego lubię dostać kubłem zimnej wody i zastanowić się, czy aby na pewno książka jest warta uwagi. :)

        • Nala

          jak znajdziesz recenzenta co ma podobny gust do Twojego to jest to najlepsze co może Ci się trafić, ja takiego nie znalazłam, czasami się z kimś zgadzam a czasami nie ;/ więc staram się w ogóle za bardzo recenzjami nie sugerować, zwłaszcza jeżeli opis bardzo mi się podoba i na tyle mnie zaciekawił, że mimo nie pochlebnych recenzji chcę daną książkę przeczytać ;)

          • zooma96

            Ja jednak czytam opinie i recenzje, gdyż nawet jeśli opis mi się spodoba, to nie kupię w ciemno powieści. Książka, która mnie interesowała miała na LC ocenę 3-4, więc strasznie słabo. Mimo ciekawej dla mnie fabuły, to nie kupiłam jej, gdyż widząc tyle negatywnych ocen, jestem wręcz pewna, że to niewypał.

            • Nala

              to fakt przy takich ocenach też bym nie kupiła, ale zdarzało mi się czytać książki które mi się nie podobały a na LC miały oceny 7-9, tylko, że kompletnie nie były w moim guście i przez to męczyłam się czytając. więc z tymi ocenami różnie bywa.

              • aishiteru

                Może recenzenci się boją, że nie dostaną książek do recenzji, jeśli napiszą, że sie nie podoba. :D Również nie kupię powieści, jeśli opis mnie zaciekawi, recenzje czytam, ale nie sąone wyznacznikiem tego, czy kupię powieść. Najczęściej sama wybieram na co mam ochotę i w sumie żadnego zakupu nie żałuję.

                • Nala

                  może się boją ;p nie wiem ;p nie raz pisałam negatywne opinie do książek które większość osób wręcz ubóstwia :D
                  opinie i oceny są moim wyznacznikiem ale tylko w nie wielkim stopniu, jeżeli coś mi się z opisu podoba bardzo to i tak tą książkę kupię, a jeżeli się okazuje średnia, kiepska, a do tego (jeżeli jest) nie mam zamiaru czytać kolejnych części to daję tą książkę na wymianę, czasami aż się dziwie, że te książki bardzo szybko znajdują chętni ;))

                • aishiteru

                  Ja się całkiem niedawno pierwszy raz wymieniłam i to dobry sposób. Pozbyłam się książki, której i tak bym nie przeczytała. Muszę poprzeglądać ksiązki, to oddam jeszcze kilka których nie będę żałować. :) Mam kilka paranormali i mimo pozytywnych recenzji i opinii, mnie one wcale się nie podobały. Na szczęście ich nie kupiłam, więc nie żałuję niczego. :D

                • zooma96

                  W takim razie czekam na półkę ‚Na wymianę’, może kiedyś się wymienimy. ;)

                • Kerach

                  Nie musicie się bać, że „oceny na PB są zawyżane”, bo mamy o tyle dobrze, że możemy sobie pozwolić na system „jednemu recenzentowi się nie spodobało, to ktoś inny – z innym gustem- dostanie ją do recenzji” i każdy jest szczęśliwy ;] Jeśli dobrze pamiętam, to tylko jedna książka w historii PB dostała 1… i to akurat recenzowana przez mnie. ^_^

                • aishiteru

                  Ja akurat w miarę ufam recenzjom z PB, więc moje słowa w żadnym wypadku nie były wymierzone w Waszą stronę. :) Tylko czesto właśnie tak się widzi, że każdy chwali aż nadto.

              • zooma96

                Nie ma sensu kierować się ocenami, jeśli książka już od początku nam nie odpowiada. Co innego, kiedy opis jest zachęcający. Wtedy recenzje i oceny są jak najbardziej ok. :)

                • Nala

                  aishiteru wymieniasz się na LC? ;)

                • zooma96

                  Dołączam się do pytania. :)

                • Nala

                  a Ty zooma jaki masz nick na LC? przyznaj się ;p

                • aishiteru

                  Nie mam póki co książek na wymianę, ale jeśli przeczytam resztę, to pewnie coś oddam. :)

                • zooma96

                  Naprawdę mnie o to pytasz? Popatrz sobie na mój nick na PB i wywnioskuj. :P

                • Nala

                  no dobra ;p już wiem ;p

  • Zaczęłam czytać tę książkę i… szczerze powiedziawszy to była jedna z najlepszych książek. dużo się dzieje; magia, odrobinka romansu i duuużo akcji. To przepis na rewelacyjną książkę. nie mogę się doczekać kolejne części.
    polecam każdemu molowi książkowemu :D