Recenzja: Krąg – Sara B. Elfgren, Mats Strandberg

kragZnacie powiedzenie „cisza przed burzą”? To zazwyczaj taki moment, w którym coś wybitnie wisi w powietrzu, moment niepewności odnośnie tego, co wydarzy się za chwilę. W jednej chwili panuje spokój, a w drugiej szaleje burza. Że też w przeciągu paru sekund coś może się tak diametralnie zmienić… Właśnie czegoś takiego doświadczają bohaterowie książki „Krąg”. W jednej chwili są normalni, a za chwilę tajemnicze siły zyskują nad nimi kontrolę. A skutki mogą być naprawdę tragiczne…

Miasteczko Engelfors to miasteczko jak każde inne. Przynajmniej na pierwszy rzut oka, bo gdy przyjrzymy mu się bliżej, zobaczymy dziwne zjawiska, jakie mają w nim miejsce. Do lokalnego liceum chodzi mnóstwo dzieciaków – to codzienność. Pierwsze kroki w dorosłość, pierwsze miłości, przyjaźnie, imprezy… Jednak, gdy pewnej nocy na niebie pojawia się czerwony księżyc, sześć uczennic – zupełnie ze sobą niepowiązanych na żaden sposób – spotyka się w parku. Każdą przywiodła tam tajemnicza siła – jakby zupełnie nie panowały nad swoimi ciałami. Nie wiedzą dlaczego, jednak już wkrótce zaczynają odkrywać w sobie tajemnicze moce, a co za tym idzie – niebezpieczeństwo im grożące. Teraz to już tylko sprawa życia i śmierci.

Przyznam się Wam szczerze, że pochodziłam do tej książki nieco sceptycznie. Opis wydawał się nieco schematyczny – grupa nastolatków zyskuje jakieś supermoce i musi walczyć ze złem. Tak to się ułożyło w mojej głowie po pierwszym przeczytaniu opisu znajdującego się na okładce. Dodatkowo obawiałam się jednej rzeczy – młode bohaterki powieści. Niestety często zdarza się, że zachowanie takich panienek w książkach młodzieżowych bywa niezmiernie irytujące i niedojrzałe. Na szczęście moje obawy zostały rozwiane, bo opowieść nie była całkowicie schematyczna, a dziewczyny były całkiem sympatyczne.

Lektura „Kręgu” okazała się być całkiem przyjemna. Akcja toczy się w dosyć pospolity sposób – momentami biegnie powoli, aby już za chwilę nieco przyspieszyć i sprawić, że w czytelniku rozbudzi się ciekawość. Książka, która wyszła spod pióra pana Strandberga i pani Elfgren jest zdecydowanie interesującą powieścią dla młodzieży, która posiada w sobie lekką nutkę kryminału, magii i codzienności z życia nastolatków. Czyli każdy mógłby znaleźć tutaj coś dla siebie – morderstwa połączone z magią przeplatają się z typowymi problemami nastolatków – nierozumienie przez rodziców, kłótnia z chłopakiem, nieszczęśliwa miłość…

Początkowo można mieć problemy z odnalezieniem się we wszystkim, ponieważ już od pierwszych stron trochę się dzieje, a sama historia nabiera tępa – tajemnicze samobójstwo jednego z uczniów sprawia, że fabuła nabiera lekko mrocznego klimatu. Występuje tutaj sporo bohaterów i właśnie to może stanowić największy problem – rozeznanie się w nich i ich historiach. Z czasem jednak to zanika, a czytelnik nie ma żadnego problemu z przypisaniem cech charakteru i wydarzeń do konkretnej osoby. Dobra kreacja bohaterów jest sporym plusem powieści, niestety z przedstawieniem świata powieści jest nieco gorzej. Podobnie ma się sprawa z wątkiem magicznym – za mało magii w magii, a poza tym zdecydowanie za słabo poznajemy jej pochodzenie, zasady i inne tego typu istotne rzeczy.

„Krąg” jest napisany w miarę prostym językiem, który idealnie trafia do młodzieży. Fabuła jest także dosyć wciągająca, co wraz ze stylem pisarskim sprawia, że bardzo szybko przeczytamy tę prawie 600-stronicową opowieść. Cieszy mnie, że autorzy nie oszczędzali bohaterów i stawiali ich w obliczu różnych sytuacji, które wcale nie były proste. Momentami zdołali mnie nawet zaskoczyć, a chwilami naprawdę porządnie się wciągnęłam, ale niestety nie trwało to przez cały czas czytania. W dużej mierze poznajemy przede wszystkim życia głównych bohaterek, wiele razy odniosłam wrażenie, że ich magia zeszła na nieco dalszy plan. Może to jednak kwestia tego, że to dopiero pierwsza część trylogii i miała ona za zadanie dopiero nas wprowadzić w cały klimat historii uczennic z liceum w Engelfors.

Książka ta posiada swoje plusy i minusy, które razem sprawiają, że książka jest po prostu dobra. Ciekawy pomysł, nieco gorsze wykonanie – chwilami trochę schematyczna i przewidywalna, jednak plusem są bohaterowie i niektóre wątki, które potrafią czytelnika zainteresować. Myślę, że to całkiem dobra pozycja w literaturze młodzieżowej, napisana dobrym językiem. Liczę na to, że w dalszych częściach minusy znikną, a „Ogień” i „Klucz”, czyli dwie następne części trylogii, pobiją poziom pierwszego tomu. Wystawiam ocenę 4/6.

***Sheti by sheti-shetani dla PB

  • polusia110

    Recenzja przejrzysta i dobrze napisana. Okładka bardzo ładna- podoba mi się. Z chęcią bym ją przeczytała, ale w przyszłości, ponieważ teraz nie mam ochoty na następne nastoletnie czarownice. Strasznie dużo książek powstaje o tych siłach nadprzyrodzonych i też myślałam, że będzie nudna i nijaka, ale po recenzji chyba zmieniam powoli zdanie… No nie wiem, poczekamy, zobaczymy.

  • zooma96

    Nigdy mnie nie ciągnęło do tej powieści, no może tylko okładka. :) Sama fabuła już mi nie przypadła do gustu. Jednak ocena nie jest zła, być może kiedyś sięgnę po „Krąg”. :)

  • aishiteru

    Byłam zainteresowana gdy pojawiła się zapowiedź, ale przez ten czas troche mi już przeszło – zwłaszcza, że nie mam pieniędzy na zakupy, a jak już to chcęje wydać na jakąś inną pozycję. Może poczekam i książka pojawi się w bibliotece? ;) 4/6 to całkiem dobra ocena, ale szkoda, że tej magii, która mnie do książki przyciągała, trochę oszczędzono.

  • Ania

    Powiem szczerze, że książka wcześniej nie wpadła mi w oko. Dopiero teraz przeczytawszy opis uznałam, ze mogę być nią zainteresowana. Magia, miłość… myślę, ze znajdę w książce to wszystko co mi się w książkach podoba. A może nawet więcej. ;)Do tego bardzo ciekawa i dość pozytywna recenzja. Podoba mi się. Z wielką ochotą się z nią zapoznam. :)

  • Wakacyjna

    Odkąd tylko zobaczyłam okładkę tej książki w zapowiedziach byłam pewna, że muszę mieć ją w swojej biblioteczce. Od tamtej pory minęło trochę czasu i zdążyłam już zapomnieć o tej książce, ale ta recenzja mi o niej przypomniała i chyba jednak skuszę się na zakup.