Recenzja: Idealna chemia – Simone Elkeles

Idealna„Najlepsza powieść o miłości wszech czasów”, „Najlepsza powieść dla młodzieży”, cudowna, niezwykła, pasjonująca! Taa… ileż ja już się nasłuchałam takich opinii. A ile razy się zawiodłam! Miał być taki hit, a po przeczytaniu nie wiedziałam, co ze mną jest nie tak, że mnie to w ogóle nie ruszyło tak, jak powinno. A może po prostu zbyt intensywna promocja sprawia, że stawiam powieści zbyt duże wymagania i potem jedyne, co czuję, to rozczarowanie? Eh, no nic, przyjrzyjmy się teraz kolejnej takiej pozycji, której dotyczą wymienione na początku cytaty…

Brittany pochodzi z bogatej rodziny. Jej życie ma być idealne – idealne oceny, idealne relacje z rodzicami, idealni przyjaciele i idealny chłopak. Alex natomiast jest członkiem ulicznego gangu, jego dom jest bez mała 10 razy mniejszy niż dom Brittany, a on sam musi robić to, czego oczekuje od niego przywódca klanu. Fairfields jest miastem podzielonym na dwie części – dobra dzielnica i zła dzielnica. Dzieli je potężny mur nie do przebicia. Przed Brittany i Alex’em ostatnia klasa licealna. Wszystko powinno pójść łatwo, a jednak – jak na złość – zostają przydzieleni razem do projektu z chemii. Czyż los nie jest okrutny?

Brzmi jak tani romans. Jak denna młodzieżowa opowieść o nieszczęśliwej i zakazanej miłości. Takie właśnie miałam podejście do tej książki. Oczywiście zanim ją przeczytałam, bo już po kilku stronach moje zdanie zaczęło się zmieniać, a teraz, gdy już całkowicie ją skończyłam, zmieniło się o 180 stopni.

Ta książka kryje w sobie znacznie więcej niż mogłoby się wydawać. Tu nie chodzi nawet o samą miłość, gdyż naprawdę można znaleźć w niej o wiele więcej życiowych motywów – wartość przyjaźni, chęć odnalezienia siebie, łamanie stereotypów, problemy rodzinne… To wszystko jest tutaj obecne, a książka uczy nas, że są rzeczy, o które warto walczyć do samego końca. Ta cała historia daje nam nadzieję, że mimo wszelkich przeciwności losu, jesteśmy sobie w stanie z nimi poradzić i je przezwyciężyć. Mimo tego, że jest ona napisana typowo młodzieżowym językiem, jest pełna głębi i realizmu. Jest prawdziwa i szczera aż do bólu. Niezwykle poruszająca i zapadająca w pamięć.

Na pozór idealna Brittany boryka się z wieloma problemami – jej ojciec nie uczestniczy w życiu rodzinnym, matka oczekuje od niej bycia idealną, jej siostra cierpi na poważną chorobę, z czym rodzice sobie nie radzą. Byłam przekonana, że Britt będzie taką typową cheerleaderką – imprezy, zakupy, błyszczyki, przyjaciółeczki, zadufanie w sobie i brak szacunku do innych, a tymczasem ta dziewczyna naprawdę zyskała moją sympatię. Okazała się być ambitną i czułą osobą, której zależy na szczęściu jej bliskich. A Alex? Odważny i tajemniczy chłopak, którego życie nie powinno tak wyglądać. On zasługuje na pełnię szczęścia, a niestety jest zupełnie inaczej. Jednak muszę przyznać, że ciężko nie ulec jego urokowi. Nie okłamujmy się – która dziewczyna nie zakochałaby się w przystojnym, niebezpiecznym, lekko aroganckim Latynosie? Ale uwaga! To tylko jedna strona jego osobowości!

Jak już wspomniałam – w tej książce wszystko jest bardzo realistyczne. Każdego bohatera jest sobie banalnie łatwo wyobrazić, podobnie jak całe otoczenie i miejsca, w których rozgrywają się poszczególne sceny. Niczym oglądanie filmu we własnej głowie. Płynna i wartka akcja, przystępny język, oryginalni bohaterowie, wciągająca fabuła, znakomite dopracowanie, mnóstwo emocji, a także spora dawka śmiechu – czego chcieć więcej? To wszystko sprawia, że książkę czyta się jednym tchem i naprawdę będę podziwiać kogoś, kto będzie w stanie oderwać się od niej na dłużej niż 5 minut. Wzbudza w nas tak wiele uczuć – od śmiechu, przez strach, zdenerwowanie, aż po łzy rozpaczy i wzruszenia.

Na pierwszy rzut oka to typowy romans, ale nie dajcie się zwieść. Zdziwicie się, jak wiele istotnych rzeczy ze sobą niesie. Poza tym rozwieję Wasze obawy – miłość bohaterów nie jest w żadnym wypadku przesłodzona czy dziecinna. Wszystko zostało utrzymane w dobrym guście, co dla wielu osób jest niezmiernie ważne. Książkę czyta się szybko, bo niesamowicie wciąga, ale na pewno nie jest to  lekka lektura, którą przeczytacie i o niej zapomnicie. Sądzę, że długo będziecie mieć w pamięci historię Brittany i Alex’a, a kiedyś może i zechcecie do niej powrócić i przeżyć to wszystko jeszcze raz. Jestem bardzo mile zaskoczona tą powieścią i z czystym sumieniem mogę Wam ją polecić! Wystawiam 5+/6.

*** Sheti by sheti-shetani dla PB ***

  • izabelcia1999

    Od początku byłam sceptycznie nastawiona do tej książki. Opis mnie nie porwał i wzięłam ją za tandetną, mało ambitną lekturę o zakazanej miłości. Jednak, muszę przyznać, recenzja ta sprawiło, że naszła mnie niemała ochota na poznanie historii Brittany i Alex’a. Jeśli jest tak, jak mówi autorka recenzji, że nie jest to płytka lektura, tylko książka, która daje coś do myślenia, to chyba warto po nią sięgnąć.

    • aishiteru

      Ciesze się, że chociaż może opis brzmi trochę schematycznie i aż chce się krzyknąć „BYYŁO!”, to jednak tak nie jest. I podoba mi się jeszcze, że – ja przeczytałam – narracja prowadzona jest z oczu zarówno dziewczyny jak i chłopaka, na przemian. :)

  • Luce

    Moim zdaniem książka jest okej. Zbytnio mnie nie wciągnęła, ale czyta się ją szybko. Polecam ;)

  • zooma96

    Jestem bardzo zaskoczona tak pozytywną oceną. Jednak dla fanów fantastyki powieść o miłości może się okazać zbyt naiwna, nawet jeśli taka by nie była w rzeczywistości. Przykro mi, ale nadal jestem na nie, mimo 5+.

    • zooma96

      Ech, trzymam się fantastyki jak rzep psiego ogona i czasami ciężko przestawić mi się na coś innego. Może to błąd, ale jako osoba wychowana na Lord of the Rings i Star Wars po prostu brakuje mi tego elementu fantastyki. :)

      • aishiteru

        Oj znam to. Ja się boję sięgać po takie książki, bo mam wrażenie się rozczaruję. Dlatego nigdy bym takiej powieści nie kupiła, co najwyżej od kogoś pożyczyć. :)

  • aishiteru

    A ja byłam na nie, lecz po przeczytaniu recenzji naprawdę mam ochotę sięgnąć po tą książkę. Myślałam tak samo, że banalne, że słodka, głupiutka dziewczyna zakocha się w chłopaku nie dla niej. I faktycznie, może to brzmi schematycznie, ale skoro wykonanie jest dobre, to czemu by się nie zapoznać?
    Nie zamierzam jej kupić, zobaczę wyniki konkursu (akurat wzięłam udział, może się uda :D), a później najwyzej polecę do biblioteki.
    Alexa, jak już gdzieś kiedyś wspomniałam, na wstępie lubię. Właśnie dlatego, że to dobry chłopak, który znalazł się po tej złej stronie muru.
    Skoro książka przekazuje trochę mądrości, łamie stereotypy… A nuż dam się oczarować.

  • agnes

    Widzę, że niektórzy po tej recenzji zainteresowali się książką chociaż wcześniej byli negatywnie nastawieni. Ja też z chęcią przeczytałabym „Idealną chemię”, lubię czasami przeczytać coś normalnego i o miłości niż paranormalne itp książki. Mam nadzieję, że kiedyś natrafię na tą pozycje w bibliotece, a jeśli nie to trudno nic się nie stanie ;).

  • Pożeraczka

    Jedyne co mnie może przekonać to fakt, że miłości jednak została dobrze przedstawiona. Od początku przeczuwałam, że jednak idealna okaże się kłebkiem problemów, a gangster dzieckiem z wielkim pechem. Jak dla mnie to właśnie było do przewidzenia. Nie mówię, że od razu to ma być złe, przecież sama szukam uniwersalnych wartości w innych książkach. Ale tu się czai bardzo ważny aspekt tych książek, a mianowicie ‚innych’. Wolę odnaleźć te prawdy życiowe w innych warunkach, w innych historiach, w innych realiach.

  • Ta książka bardzo mi się spodobała. Po opisie wydawało mi się, że to kolejna, taka sama opowiastka o dwóch nastolatkach, którzy są przydzieleni do wykonania wspólnego projektu. Dziwiłam się jakim cudem ta książka ma średnią 8.37/10 na lubimyczytac.pl, kiedy egzemplarze o podobnej tematyce mają co najwyżej 7.00. To mnie zmusiło do przeczytania i nie żałuję :) Pięknie przedstawienie przyjaźni (Paco ♥♥) i miłości do osób specjalnej troski (Shelley). Polecam :)

  • Ania

    Od początku mówiłam tej książce wielkie TAK. Widzę, ze nie tylko ja tak twierdzę. Recenzja jest bardzo pozytywna i tylko utwierdza mnie w przekonaniu, ze warto ją przeczytać. :) Uwielbiam romanse, a już w szczególności te młodzieżowe z odpowiednim tłem. Muszę koniecznie kupić tę książkę i co najważniejsze – przeczytać!!! :)

  • Chyba jestem sporym wyjątkiem, bowiem ja od początku byłam pozytywnie nastawiona do tej książki. Nie wiem co mnie w niej tak zaintrygowało, ale nie zmieniało to faktu, że wiedziałam iż czekam na premierę. I choć nadal do tej pory nie dostałam książki, to wiem że wkrótce się to zmieni. Bardzo cieszą mnie recenzje takie jak powyższa, ponieważ uświadamiają mi, że być może od początku miałam rację i się nie myliłam. Mam wielką ochotę na tę pozycję, dawno nie czytałam czegoś co można byłoby nazwać „realistycznym”, więc tym bardziej czekam na rozpoczęcie przygody z Britt i Alexem. Już teraz wiem, że chłopaka polubię bo… halo! Latynos! Chyba nie muszę dodawać niczego więcej. W każdym razie, mam nadzieję, że i ja po przeczytaniu będę mogła z czystym sumieniem wystawić tak pozytywną ocenę.

  • nolol

    kiedy kolejne części ?

  • nolol

    kiedy kolejne dwie części?

    • Justyna86Kornelia

      Właśnie też jestem ciekawa. Mam nadzieję, że Amber wyda „Rules of Attraction” i „Chain Reaction”.

      • aishiteru

        ooo, kolejne części. Nawet bym przeczytała gdyby była taka możliwość. Może się u nas pojawią. Nie wiem tylko czy to by było o Alexie i Brittany? Końcówka była taka, że nie wiadomo.

        • Justyna

          Z tego co wiem to „Rule of attraction” jest o Carlosie, a „Chain Reactioln” o Luisie. Alex i Britt występują sporaycznie.

          • aishiteru

            Tak myślałam, inni bohaterowie. I tak bym przeczytała, bo „Idealna chemia” to taka przyjemna powieść, że po kolejnych częściach spodziewam się tego samego. :)

    • Zann4

      A będą kolejne części???!!!! OMG :D Mam nadzieje że nie kłamiesz :)

  • aishiteru

    Wymieniłam sobie kiedyś punkty na „Idealną chemię” (z ciekawości musiałam sprawdzić, a skoro była okazja…), miło było poczytać coś innego, ale nie będzie to moja ulubiona pozycja. Z chęcią przeczytałabym jednak jakiś ciąg dalszy, może trochę za słodko było na końcu, ale to taka mała wada… Główni bohaterowie do polubienia, wcale mnie nie irytowali, co się rzadko zdarza! :D
    Cała historia przypomina „Trzy metry nad niebem” (oglądałam tylko film, książki nie znam), ale nie da si,ę uniknąć podobieństw. Relacje bohaterki z rodzicami i siostrą jakoś bardziej mnie zainteresowały, miłość była u mnie na drugim miejscu, a przyznam, że nawet mało jej poczułam! Jakoś za szybko to biegło, co straciło dla mnie wiarygodność, ale i tak pod koniec miałam łzy w oczach.
    Powieść może i niczym mnie nie zaskoczyła, ale będę ją wspominać przyjemnie, jako miłą odskocznię. :)

  • Zann4

    Tytuł „Idealna chemia” chociaż troche denny, zgadza się w jednym aspekcie – tu rzeczywiście jest chemia :D :P Pomijając wymienione już zalety tej książki to najlepsze jest to jak autorka świetnie opisała sceny Alexa i brittany. gdy je czytałam to czułam się jakbym to ja była Brittany i zakochiwałam się w Alexie :P :D Serce o mało nie wyskoczyło mi z piersi gdy się pocałowali, a to nie często się zdarza ;D Polecam ;)