Recenzja: Miłość alchemika

Mi__o_____AlchemikaAlchemia to nauka łącząca w sobie wiele innych – chemię, fizykę, astrologię, medycynę… Głównym celem alchemików było zamienienie ołowiu w złoto, jednak zdarzali się także tacy, którzy chcieli zgłębić sekret nieśmiertelności. Pragnęli stworzyć eliksir, który uchroniłby ich przed starością i śmiercią. Jak widać w dzisiejszych czasach – chyba im się nie udało. Chociaż kto wie, może żyją wśród nas tacy, którzy widzieli na własne oczy to, czego nas uczą w szkole na historii, tylko potrafią się sprytnie wtopić w otoczenie…

Dawno dawno temu, syn alchemika – Cyrus – stworzył taki eliksir. Dzięki niemu mógł żyć ze swoją ukochaną Seraphiną w nieskończoność, lecz przez 600 lat coś zaczęło się psuć. Cyrus stał się okrutny i zaborczy, a Seraphina zaczęła dostrzegać prawdę o byciu Wcieloną. Postanawia opuścić swoich przyjaciół i Cyrusa, jednak wypadek samochodowy, którego staje się świadkiem odmienia wszystko. Plany Seraphiny ulegają nagłej zmianie, a ona będzie musiała zdecydować o tym, czy jest w stanie przyjąć nowo zaistniałą sytuację…

Sięgając po tę książkę nie oczekiwałam niczego konkretnego. Liczyłam po prostu na dobrą zabawę i chwilę wytchnienia. Po kilku trudniejszych i cięższych książkach, jakie ostatnio czytałam, miałam ochotę na coś, co dałoby mi odpocząć. W końcu lekkie i nieskomplikowane powieści też są potrzebne naszemu umysłowi. I wiecie co? Dostałam dokładnie to, czego chciałam.

„Miłość alchemika” jest typową fikcją Young Adult. Nie ma tutaj paranormalnych istot takich jak wampiry czy wilkołaki, których od jakiegoś czasu pełno w fikcji dla młodzieży, więc możliwe, że przemówi ona do wielu młodych czytelników, którzy mają dość powtarzającego się motywu. Pojawia się motyw eliksiru nieśmiertelności i alchemii, który w sumie nie jest niczym nowym, bo zapewne każdy czytelnik zna jakąś powieść, która owy temat porusza. Przyznam szczerze, że w wielu momentach książka pani Avery Williams przypominała mi twórczość Almy Katsu, a dokładniej mam tutaj na myśli pozycję „Wieczni”. Czy jest to jakiś minus? W sumie chyba niekoniecznie, bo nie było to drażniące na tyle, żebym przestała czytać, a może to być wskazówka dla tych, którzy powieść pani Katsu czytali i mają ochotę na coś w podobnym stylu.

Narracja jest prowadzona z punktu widzenia głównej bohaterki – Seraphine, która nie może znaleźć swojego miejsca na świecie. Będąc Wcieloną nie może nawet trzymać się zbyt długo jednego ciała, Cyrus co parę lat znajduje dla niej nowe – oczywiście według swoich upodobań. Dzięki tej narracji możemy bardzo dobrze poznać emocje towarzyszące jej w każdym momencie drogi oraz myśli i przekonania. Jej postać została w miarę dobrze wykreowana, podobnie jak postać Cyrusa, bo to szczególnie na nich czytelnik zwraca uwagę. Oczywiście dało się to zrobić jeszcze lepiej, ale nie jest źle. Bohaterów jest oczywiście więcej, ale opisywanie każdego mija się z celem. Chyba najbardziej intrygującą postacią pozostaje dla mnie Cyrus, ale tak to już jest z czarnymi charakterami. Cieszę się także, że wątek miłosny nie zdominował całej historii i nie został przedstawiony w sposób przesadzony i przesłodzony.

Książka jest króciutka, liczy bowiem trochę ponad 220 stron. Wiąże się to pewnie z tym, że autorka nie umieściła w niej zbyt skomplikowanych opisów czy dialogów. Jest to raczej coś w stylu „krótko, zwięźle i na temat”. Dla jednych będzie to plusem, dla innych minusem – kwestia gustu. Akcja toczy się bardzo płynnie i szybko, na pewno nie znajdziecie tutaj czasu na melancholię, nudę czy znużenie. Jednym słowem stale coś się dzieje i coś jest na rzeczy. Zdecydowanie jest to szybka lektura, pisana prostym, nieskomplikowanym językiem, a takie zazwyczaj czyta się w mgnieniu oka. Uważny czytelnik może znaleźć pewne niedociągnięcia, braki i minusy, ale osoba, która ma ochotę na chwilę relaksu i niemyślenia z pewnością się tym nie będzie przejmowała.

W moich oczach „Miłość alchemika” wypadła całkiem dobrze, może dlatego, iż po prostu zaczęłam ją czytać w momencie, w którym potrzebowałam takiej powieści. Innym powodem może być to, że naprawdę lubię temat alchemii, chociaż nie jest on tutaj jakoś wybitnie zrealizowany. Nie jest to arcydzieło, ale potrafi czytelnika na swój sposób wciągnąć i zaciekawić. Większych zaskoczeń i wzruszeń nie doświadczyłam, ale naprawdę przydało mi się czytanie takiej lekkiej książki, która nie zmuszała mnie do myślenia. Zakończenie spodobało mi się na tyle, że na pewno sięgnę po drugą część, chociażby dla ponownej chwili relaksu i po prostu z czystej ciekawości, co dalej czeka Seraphine. Całość oceniam na 4+/6.

*** Sheti by sheti-shetani dla PB ***

  • aishiteru

    Hm, recenzja jest całkiem pozytywna, ale i tak mam wątpliwości. Nie zdołałaś mnie przekonać.:D 220 stron i dużo akcji – czy to czasem nie znaczy, że wątki będą niedopracowane, a czytelnik się w tym wszystkim pogubi? Skoro bohaterka ma 600 lat to w głowie pojawiła mi się postać o niebywałej inteligencji zdobytej przez te wszystkie wieki. Miałam nadzieję, że Seraphina właśnie taka będzie, ale skoro język powieści jest prosty, to nie oczekuję żadnych pięknych słów i mądrości z nich płynących. To zwykłe czytadło na jeden wieczór. Na razie nie kwapię się do przeczytania tej książki.

    • aishiteru

      Nie zamierzam jej skreślać, ale mam jeszcze kilka pozycji czekających na przeczytanie, tych lżejszych również, więc kiedy się z nimi uporam to kto wie… pewnie sięgnę też po „Miłość alchemika”. Podobają mi się powieści z alchemią w tle więc to jest na plus, a powieści na jeden wieczór też są potrzebne. :) Przy okazji przypomniałaś mi o „Wiecznych” Almy Katsu, co do których słyszałam pozytywne opinie, ale książka całkiem wyleciała mi z głowy.

  • Dobrana

    Miałam w planach przeczytanie tej ksiażki, bo jako zapowiedź sądziłam, że być może będzie to coś świeżego. A do tego rówież interesuje mnie alchemia. Szkoda, że książka jest taka krótka, ale z tego powodu chyba nie warto rezygnować. Przeczytam, może mi się spodoba ;)

  • Annabel

    Jeśli będę miała okazję napewno przeczytam, ale nie jest to książka, którą koniecznie muszę mieć na swojej półce.

  • CiniMini

    Podoba mi się recenzja, ale po książkę pewnie nie sięgnę dopóki nie obalę wielkiego stosu książek leżącego na moim stoliku..

  • Nutella

    Całkiem, całkiem, ale jakoś nie porywa do czytania.

  • April

    Książka od dłuższego czasu mnie interesuje. Trochę zniechęca mnie to, że jest taka krótka, ale mam nadzieję, że okaże się dobra i te dwieście stron mnie zadowoli :) Ta zamiana ciałami mnie intryguje i jestem ciekawa, jak to wyszło.

  • Mellinda

    Jeśli kiedyś ta książka trafi w moje ręce, to na pewno ją przeczytam, bo lubię czasem sięgnąć po powieść lekką i niewymagającą. Interesuje mnie temat alchemii i nieśmiertelności, więc najbardziej jestem ciekawa tego, w jaki sposób autorka poradziła sobie z przedstawieniem bohaterów, którzy niejedno widzieli w swoim życiu. W końcu żyjąc 600 lat nie można pozostać takim samym człowiekiem, jakim było się mając lat naście lat.

  • Kiedyś bardzo chciałam przeczytać tę książkę, ale gdy zaznajomiłam się z prologiem, ten pozytywny widok na pozycję, uległ zmianie. Nie spodobała mi się naiwność głównej bohaterki, choć równocześnie zostałam zaciekawiona eliksirem i samą postacią Cyrusa. Po twojej recenzji muszę przyznać, że będę wyczekiwać dnia, w którym książka wpadnie w moje ręce. Myślę, że przyda mi się coś lekkiego, niezobowiązującego. Nie wymagającego myślenia. Chciałabym się wyrwać od codzienności i przeżyć z bohaterami jakąś przygodę. Alchemia rzecz jasna nie jest niczym nowym – to fakt, ale każdy autor potrafi w swój sposób przedstawić ten temat. Mam nadzieję, że mimo wszystko powieść mi się spodoba.

  • zooma96

    Okładka kolorystycznie jest niezła, ale nie popisali się znajomością photoshopa czy innego programu. „Miłość Alchemika” zyskała porządną ocenę. Wiadomo, że książka objętością nie grzeszy, co niestety trochę mnie odstrasza. Nie lubię, gdy książka kończy się na 200 stronie, kiedy można by było wykombinować coś i dopieścić całość.

  • Nala

    Bardzo rozczarowała mnie ta książka, jak tylko ją dostałam to miałam złe przeczucie, kiedy zobaczyłam, że ma zaledwie ok 200 stron… lubię dłuższe powieść, a jak wiadomo w takiej ilości nie wiele można dobrze zobrazować.

    Patrząc na polski tytuł to nie wiem w którym momencie książki można mówić o „miłości” alchemika, bo w tym przypadku alchemik – Cyrus to podręcznikowy psychopata.
    Można stwierdzić, że książka jest po prostu uboga, poszczególne sytuacje są nie dopisane, nierozwinięte, wątki naciągane, a nie które w ogóle nie wytłumaczone i pozostawione bez żadnych późniejszych wyjaśnień. Bohaterowie „Miłości alchemika” są… no właśnie, przed chwilą skończyłam czytać a mam wrażenie, że niewiele bym o nich powiedziała, ponieważ są kiepsko przedstawieni (poza Cyrus – psychopata).

    Całość książki wypada naprawdę marnie, chyba miał to być kryminał dla nastolatków z wątkiem miłosnym w tle, ale jak dla mnie nie wyszło.
    Może gdyby autor bardziej się postarał w rozwinięciu całej książki to mogłaby być to bardzo dobra powieść.
    Jak ktoś jest mimo wszystko zainteresowany, to może i warto przeczytać dla samego siebie, żeby wyrobić swoja własną opinię.

    opinia z LC