Recenzja: Czas odwetu

Całe życie w biegu – wieczne uciekanie, planowanie i kombinowanie. Strach i niepewność na każdym kroku, niewiedza, komu można zaufać. Nikt nie potrafi pociągnąć w takiej sytuacji za długo. No bo jak długo można polegać tylko na sobie samym? Tylko i wyłącznie do pewnego czasu, do czasu, gdy uświadomimy sobie, że miło by było mieć kogoś zaufanego blisko siebie.

Dru Anderson rozkwitła i jest swietoczą. To sprawia, że król wampirów stale na nią poluje. Nikt nie spodziewał się, że Dru przetrwa aż tyle i tak długo. Nawet ona sama. Jednak udało jej się. Jest śmiertelnie niebezpieczną swietoczą, jednak wszystko, co najgorsze, dopiero nadejdzie.
Nie można uciekać bez końca i Dru doskonale o tym wie. Wie, że czeka ją ostateczne starcie. Jednak nie spodziewa się, ze zostanie zdradzona przez kogoś, komu ufała bezgranicznie. Przez kogoś, kto jest dla niej bardzo ważny. Czy życie bliskich jej osób, a nawet jej własne, będzie warte całkowitego poświęcenia dla sprawy?

„Czas odwetu” to piąta i ostatnia część cyklu „Inne anioły”. Już od pierwszej części tej serii polubiłam ją. Miała w sobie coś takiego, czego nie spotkałam w innych książkach. Co takiego? Nie jestem Wam w stanie wytłumaczyć. Po prostu miała to „coś”, co mnie wciągnęło. Dlatego cieszę się, że dane mi było przeczytać cykl do końca, chociaż z drugiej strony żałuję, że to już koniec mojej przygody z Dru Anderson.

Od finału cyklu oczekuje się zazwyczaj czegoś mocnego, głębokiego i satysfakcjonującego. Czy to dostałam? W pewnym stopniu na pewno. Początkowo akcja toczyła się nieco powoli i nie działo się nic, co wzbudzałoby napięcie. Ta część książki po prostu zaczęła wyjaśniać pewne sprawy z poprzednich części i myślę, że miała po prostu nas nieco uspokoić, gdyż potem wszystko potoczyło się niesamowicie szybko. Akcja pędziła, tempo wzrosło, napięcie również. Działo się naprawdę wiele ważnych rzeczy, które sprawiły, że wyjaśniły się wszystkie sprawy i wszystkie części układanki zostały poskładane.

Co do samej Dru – w końcu rozkwitła. Jednak powiem Wam szczerze, że początkowo nie byłam pewna, czy to ta sama Dru, która poznałam wcześniej. Płaczliwa, niepewna siebie, użalająca się nad sobą dziewczyna. Naprawdę nie wiedziałam, co się dzieje. Byłam niesamowicie zdumiona i nieco zażenowana, bo nie lubię takich bohaterek. Jednak na całe szczęście później wszystko wróciło do normy. Wróciła Dru, którą tak polubiłam. Pewna siebie, wiedząca, co robić. Ostra, odważna dziewczyna, która nie boi się walczyć i zostać zraniona. I wiecie co? Po tej części zdecydowanie jestem Team Graves. Niesamowicie sobie u mnie zapulsował, mimo że zawsze wolałam Christophe’a. No ale kobieta zmienną jest.

A zakończenie? Powiem Wam, że czuję pewien niedosyt. Ogólnie liczyłam na nieco mocniejszy finał, chociaż ten był całkiem dobry i w miarę mnie usatysfakcjonował. Autorka ciekawie wybrnęła z wątku miłosnego, co mnie nieco zaskoczyło. W ogóle muszę powiedzieć, że znalazło się tu trochę rzeczy, które mnie zadziwiły i były nieprzewidywalne – dlatego właśnie lubię tę serię. Każda część potrafi mnie wciągnąć, pochłonąć i sprawić, że jestem w innym świecie. Poza tym w niektórych momentach byłam naprawdę poruszona i łzy same ciekły po policzkach.

Cóż więcej mogę powiedzieć? Lubiłam tę serię od początku, zdania nie zmieniam. Uważam, że książka ma w sobie coś, czego w innych nie znajdziecie. Czy polecam? Owszem, ale zacznijcie od pierwszej części i przeżyjcie te wszystkie przygody wraz z Dru Anderson!

                                                                        Sheti by sheti-shetani dla PB

 

  • atraM

    A ja jestem rozczarowana i zafascynowana jednocześnie. Nie wiem jak to możliwe… I jestem wściekła na Lili st. Crow za to, że nie powiedziała nam, kogo Dru wybrała… Uwielbiam Chrisa, za to nigdy nie przepadałam za Gravesem, a to przecież jemu powiedziała, że go kocha. Z tego co pamiętam, Chrisowi nie było dane tego usłyszeć :( I zakończenie- to wszystko wygląda jakby miała pojawić się jeszcze kolejna część a nie koniec. Po prostu czuję zbyt duży niedosyt…

    • noxo

      Ja czuję DOKŁADNIE to samo …. niedosyt ,rozczarowanie ,
      miałam nadzieję ,że wszystko się dobrze ułoży i będzie fajne zakończenie a tutaj ….od początku byłam zafascynowana Chrisem :) . i baaardzo bym chciała żeby Dru się zdecydowała w tej ostatniej części :( , za Graves’em nigdy nie przepadałam chociaż nie jest niczemu winny xd . autorka źle potraktowała Chrisa i to mnie wkurzyło . oczywiście chciałabym żeby koniec wyglądał : I żyli długo i szczęśliwie – Dru i Christophe . maarzę o tym żeby jakimś cudem wyszła 6 część i wszystko wyjaśniła ,ale cóż

      • atraM

        A kto wie, może wyjdzie? No przecież to wszystko nie może się tak skończyć, zwłaszcza, że Dru dowiedziała się o tym spokrewnieniu z tymi czarodziejami czy jak im tam było… Miejscami ta powieść nawet nie ma sensu i wiele rzeczy mimo wszystko wciąż nie zostało wyjaśnione.. No i to niesprawiedliwe i wredne potraktowanie Chrisa sprawia, że mam teraz lekką awersję do tej książki;( Już nie mówiąc o tym, że Dru w tej części nie zachowywała się tak jak zawsze (no cóż w obecności Chrisa zawsze czuła się inaczej, a w 5 części jakby nie chciała nawet z nim rozmawiać) Po prostu nie nie i jeszcze raz nie. W ramach rekompensaty żądam kolejnej części.

  • Devillenter

    Nie znam tej serii. Wydawnictwo Amber wydaje tyle książek o takiej samej tematyce i podobnych (czarnych przeważnie) okładka, że wszystko mi się myli :/ Może przeczytam jeżeli jest tylko pięć części ;) Nie lubię serii ciągnących się w nieskończoność

  • Sawana

    ta część była zdecydowanie najsłabsza :( szkoda bo lubię tę serie i się rozczarowałam

  • Pożeraczka

    Niedawno koleżanka polecała mi przeczytanie tej książki, jednak dopiero twoje recenzja naprawdę mnie do tego skłoniła. Mam nadzieję, że po obiecującym początku – i jak widać ciekawej końcówce – nie wyniknie z tego, wielka, ciemna chlupa. Dodam tylko jeszcze, że po całym tym opisie powieść ta bardzo przypomina mi Igrzyska Śmierci.

  • mnie jakoś nie urzekła ta seria. Tak na prawdę czytałam ją tylko i wyłącznie ze względu na Chrisa, bo przy Dru dostawałam szału. Dawno żadna postać nie wzbudzała we mnie takiej irytacji.
    Sama z siebie raczej książki nie kupię, przeczytam tylko wtedy, gdy będę mogła pożyczyć ją od koleżanki.

  • sylwia2906

    Bardzo podobała mi się cała seria ,,Inne anioły”, chociaż nie czytałam jeszcze ostatniej części, i tak wiem, że na długo pozostanie ona w mojej pamięci. Rozumiem co autorka recenzji ma na myśli pod pojęciem ,,coś”, też to czuję, ale nie mogę powiedzieć co to jest.. Mam nadzieję, że już nie długo przeczytam ,,Czas odwetu” i wtedy podzielę się z wami opinią.. Pozdrawiam :)

  • Dobrana

    Ja osobiście, czytając serrię byłam nią szczerze zafascynowana. Oczywiście bardzo się ucieszyłam na wieść o premierze finałowego tomu serii. Przeczytałam i bardzo mi sie książka podobała, tylko, że mi również zabrakło fajerwerków, jakiegoś mocnego akcentu na koniec. Mimo to jestem zadowolona, że przeczytałam wszystkie pięc tomów i mogłam przeżyć wszystkie przygody wraz z główną bohaterką. Książka raczej nie spodoba się tym, którzy nie gustują w wampirach, wilkołakach, zombie i całej tej paranormalnej zgrai. Książka warta przeczytania, ale najlepiej zacząć od pierwszej części :)

  • oleek.

    Koniec ksiazki mnie np zdenerwowal, autorka moim zdaniem zle zakonczyla serie. Mialam ogromna nadzieje ze Dru bedzie z Chrisem.. a tu co? Nic. Wrednie go potraktowala, teraz mam co do tych serii lekkie zazenowanie i niedosyt co do dalszego czytania. Moim zdaniem moze byc szosty tom ksiazki poniewaz, autorka pisze na samym koncu: ,,pozwol ze ci cos opowiem,, . A z tego co pamietam po tym zdqniu zawsze byla nastepna czesc. Mam nadzieje, bardzo wielka ze Dru bedzie z Chrisem, a nie z Gravesem..

  • aishiteru

    Ech recenzja mnie zniechęciła, mimo, że jest całkiem pozytywna.
    Zobaczyłam jednak, że recenzentka lubiła Christophe’a, a teraz jest Team Graves i pomyślałam „o matko, znowu trójkącik?!”. Nie chcę znowu czytać o bohaterce, która zastanawia się którego chłopaka wybrać (jakbyś kochała, to byś nie myślała, babo!).
    Nie podoba mi się również imię bohaterki – Dru. Może to jakiś skrót? Nie wiem, ale nie podoba mi się i skoro musiałabym czytać o Dru, miałabym ciągle skojarzenie z modnym teraz „impossibru!”. :D
    Jedynym plusem byłoby dla mnie to, że można sobie trochę popłakać, bo naprawdę to lubię w książkach. Ostatnio płakałam tylko przy
    SPOOOOILER
    (bo może ktoś nie czytał, a skąd mam wiedzieć :D) śmierci Zgredka i przy wspomnieniach Profesora Snape’a, które Harry oglądał w myślodsiewni (po śmierci Severusa).
    KONIEC SPOILERA :D
    Nie podoba mi się również okładka. Nie jest w moim stylu. :(

  • miszu

    Nie rozumiem czemu wszyscy obstajecie za Chrisem :/,ale szanuję was za to,każdy powinien mieć swoje zdanie :). Może i ma w sobie jakiś urok,ale spójrzcie na to z tej strony : gdyby matka Dru się nim zainteresowała mógłby być jej ojcem i to jest obrzydliwe.Ja od początku byłam za Gravesem i mam do niego ogromny szacunek za to,że w ostatniej części nie pozwolił Siergiejowi przejąć kontroli nad sobą,a wszystko to robił dla Dru.Kocham tę książkę i dziękuję autorce za taki zwrot akcji <3